Czy zamieszczenie mojej (i jakiejkolwiek innej książki) w Internecie to złamanie praw autorskich a co za tym idzie wg polskiego prawa przestępstwo?
Tak
Kogo mam za to ścigać: Google w Mountain View/USA? Google Polska na Emilii Plater w W-wie? Znak?
Najprawdopodobniej Google w USA
Co i kto powinien decydować, że dana książka wchodzi w tej formie do internetu?
Wg prawa polskiego ten, kto ma prawa autorskie
Czy autor powinien być zawiadamiany?
Tak
Czy oznacza to utratę jakiejkolwiek kontroli nad książką zarówno ze strony autora jak i wydawnictwa?
Utrata kontroli nad publikacja w Internecie, każdy może ją wydrukować, nie musi Ci za to płacić
Jaką drogę waszym zdaniem przebyła ta książka? gdzie ją zeskanowano? tu? w Stanach? a może to gotowy pdf?
Na pewno kupiono ją w Polsce, a zeskanowano zapewne w USA
Kiedy książki w Polsce będą masowo dostępne w Internecie?
Obowiązująca ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, ze zm.) umożliwia w obecnym brzmieniu digitalizację zbiorów bibliotecznych. Art. 28 pkt 2 ustawy uprawnia biblioteki (oraz archiwa i szkoły) do sporządzania lub zlecania sporządzania egzemplarzy rozpowszechnionych utworów w celu uzupełnienia, zachowania lub ochrony własnych zbiorów. Zbiory tych jednostek (w wersji oryginalnej, jak również cyfrowej) mogą być następnie udostępniane dla celów badawczych lub poznawczych za pośrednictwem końcówek systemu informatycznego (terminali), znajdujących się na ich terenie (zgodnie z art. 28 ust. 3 ustawy). Biblioteki nie mają jednak możliwości udostępniania zbiorów cyfrowych w Internecie bez uzyskania zgody właścicieli praw autorskich. Potwierdza to także prawodawstwo unijne, a konkretnie ustanowiony w art. 5 dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym katalog przypadków dozwolonego użytku. W pkt 40 jej preambuły stwierdzono wprost, że dozwolony użytek utworów przez biblioteki, dopuszczony przez dyrektywę, nie obejmuje udostępniania utworów w Internecie.
Dyskusja nad digitalizacją książek to temat rzeka. Ważne wydaje się przy tym rozróżnić digitalizację w aspekcie archiwizowania utworów (które nie są np wznawiane i istnieje ryzyko „wyginięcia”) i w aspekcie rozpowszechniania (czyli to co jest przedmiotem Twoich zainteresowań). Najważniejsze tezy stawiane przez Komisję Europejską to:
-nieuchronność postępu cywilizacyjnego kontra odwieczne prawa twórców
-potrzeba dostosowania europejskich przepisów w zakresie praw autorskich do wyzwań epoki cyfrowej, zwłaszcza w odniesieniu do dzieł "osieroconych" i wyczerpanych
-wyzwanie zapewnienia ramowej regulacji otwierającej drogę szybkiemu rozwojowi usług dla europejskich konsumentów i społeczności naukowych i badawczych
Przy okazji polecam fajny tekst w dość niszowym periodyku, a szczególnie fragment o dążeniu Google do wprowadzenia monopolu.
http://www.ebib.info/2009/105/a.php?szczepanska
Jak sprawa rozwinie się w przyszłości? wiadomo, że prędzej czy później Google w tej wojnie zwycięży, kiedy? czy na pewno?
Tu z kolei smutny wniosek że to korporacje tworzą prawo, a nie ustawodawcy. Wynika to jednak z aktywności i pomysłowości przedsiębiorców i biernej postawy legislatorów.
W prasie podnosi się jednak również że pomysł Googla jest nieoceniony w przypadku dzieł dawnych.
Rafał Wysocki jest prawnikiem działającym w ramach projektu www.Consulting360.pl